plułaś miernotą w moje usta
krzyczałem przestań.
żebrałem o wspomnienia
wczorajszej hosti pośpiesznie wcinanej
na przekór bogu
że chciałem być złowrogi,
nie trwonić prawdy
ciagłych zagadek
sumienie aplałdowałem
stałaś
szeptu atłasem

utasem utsem zaklinam
nie zapomnij krzyku z otchłani
które nie trwoni chwili
straconej bani

() …: