surrealistyk blog

Twój nowy blog

sam…

Brak komentarzy

kiełkowałem mokry od pozornej prawdy
karzeł stał i patrzył
oniemiały od głupoty
wyrzygałem swoje ego
ponad siły
ponad siebie
rozmemłałem krajobrazy egzystencji
pławiąc się szyderstwem
amoniakiem arogancji…

powróci…

1 komentarz

zasypany chłodem na pośladku
krztusił ciszę po omacku
przejaskrawionym umysłem zszedł na krew
spod jej uda
wił sie jak wąż
nagim torsem wypił mleko
gesiego chlupiąc w twarz
zmarkotniał…

swoim zapachem
ponad wszystko jestem sam sobie
przykuty do starej miny
rozwalam siebie drutem kolczastym
jak symbol nowanarodzonego grzechu… 

w sypialni czułem sam smak swojej głowy
rozebrany do połowy
wypiłem wczorajsze mleko…
spojrzałem na tapetę, która wydawała dziwne sygnały osamotnienia…
podszedłem spragniony do ściany…
uderzenie trwało kilkanaście sekund…
zalany krwią włączyłem telewizor…
a tam- arcybiskup zgwałcił…
wyplułem siebie na lustro
wykrzywiony do tego stopnia
co wczorajsza pogoda…

jako…

Brak komentarzy

przykuty do butów
nadmiarem szczodrości
popękane wargi
ku sentymentalnej wizji nicości
drgam na wietrze nieznajomości
suche stopy
zwiajm język wokół szyi
znakomity pozerant-czas
trwałe trwanie…

własnego odbytu…tumultu
egzystencji spacerowałem szeroko mi ambiwalencji
na przekór zimie
na przekór kogucim podszeptom nudności
łakomy kąsek pospolitości… syczałem
niedomytym pupom prosto w oczy
kiczowatym grymasom twarzy
widniałem niczym nieposkromiony element samowładczej chęci poznania…
innego zgiełku pośród konwenansów

mego mózgu przybierały
sikały
i na około się rozglądały
jak szermiercze osłony
pełne potu od chwały
stały i….
stały
zwyła syrena i się pochowały…
to rozsądku rytuał…

przyparty do muru swej samotności
z garbem zachowań
wedle przepisów matczynych nadziei
nakłaniam was do słów wykrztuśnych zarazem…
jako posąg zbyt naiwny, drę swe dłonie
w tym pochodzie marnym gestom
oszpecony tłustym charakterem
przypadku… 


  • RSS